Dopiero po wyjściu z sali student często zauważa, że jest głodny, zmęczony albo ma nieuporządkowane notatki. Kilkanaście minut pomiędzy zajęciami nie powinno więc uchodzić za bezwartościową lukę w planie. To czas przeznaczony na chwilę odpoczynku, przejście do kolejnej sali czy przygotowanie się do innego rodzaju pracy.
Można wykorzystać go również na rozmowę ze znajomymi, zjedzenie posiłku, krótki spacer, szybkie przypomnienie materiału lub załatwienie niewielkiej sprawy osobistej. Przerwa nie musi zmieniać się w kolejną sesję intensywnej pracy ani służyć ciągłemu nadrabianiu obowiązków.
Krótka przerwa między zajęciami pozwala odzyskać energię i uspokoić natłok myśli.
Nie spełnia jednak tej roli, kiedy każdą chwilę pochłaniają telefon, kawa wypijana w biegu czy nerwowe sprawdzanie kilku rzeczy jednocześnie.
Uczelnia w rytmie przerwy
Na korytarzu każdy wykorzystuje ten sam czas inaczej. Jedni sprawdzają numer sali, inni przeglądają prezentację z poprzedniego wykładu. Niektórzy próbują dokończyć kanapkę przed rozpoczęciem ćwiczeń. Wokół trwają dyskusje o zaliczeniach, praktykach i zmianach w planie. Pojawiają się również komentarze dotyczące prowadzących, którzy kilka minut wcześniej przesłali wiadomość.
Część osób wybiera chwilę ciszy i skupia uwagę na ekranie telefonu. Po intensywnym bloku potrzebują chwilowego odcięcia się od otoczenia, dlatego siadają pod ścianą i przestają śledzić uczelniany ruch. Takie zachowania pokazują, że przerwa pełni funkcję małego bufora między zadaniami. Rozsądnie wykorzystana ułatwia przejście do kolejnego punktu dnia, zmniejsza chaos i sprawia, że mniej spraw rozstrzyga przypadek.
Moment na uporządkowanie myśli
Telefon często pojawia się w dłoni niemal automatycznie, gdy kończą się wymagające zajęcia. Student otwiera wiadomości, uruchamia krótkie filmy i zerka na powiadomienia. Pozornie robi sobie przerwę, lecz do jego umysłu nadal docierają kolejne informacje. Zmienia się jedynie ich forma – zamiast terminów z wykładu pojawiają się reklamy oraz kolejne treści z aplikacji.
Skalę obecności technologii w codziennym życiu opisuje raport GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2024 roku”, poświęcony dostępowi do internetu i kompetencjom cyfrowym osób w przedziale wiekowym od 16 do 74 lat. Powszechne korzystanie z urządzeń cyfrowych sprawia, że ekran łatwo wypełnia także czas przeznaczony na odpoczynek. Kilka minut scrollowania może dać poczucie oderwania od nauki, choć umysł nadal intensywnie przetwarza informacje.
Po wykładzie dostarczającym wielu nowych informacji i pojęć dobrze na moment odciąć się od kolejnych bodźców. Pomóc może spacer po korytarzu, spojrzenie za okno, wyjście przed uczelnię, napicie się wody albo krótki odpoczynek bez słuchawek. Nie potrzeba długiego okienka w planie. Wystarczy zmienić aktywność i pozwolić uwadze pracować spokojniej niż podczas zajęć. Taki moment zmniejsza ryzyko, że następny blok rozpocznie się, gdy student już odczuwa przeciążenie.
Prosty sposób na chwilę odpoczynku
Warunki na uczelni rzadko przypominają idealną przestrzeń do odpoczynku. Nie wszędzie znajduje się cicha strefa, wolna sala lub miejsce na zjedzenie posiłku. Krótki reset powinien więc opierać się na działaniach możliwych do wykonania niemal wszędzie. Najprostsze rozwiązanie polega na przeznaczeniu kilku minut na inną aktywność niż ta, która angażowała uwagę podczas poprzednich zajęć. Wielogodzinna praca przy komputerze obciąża wzrok i ciało, dlatego podczas przerwy dobrze jest odejść od biurka, rozprostować się i oderwać wzrok od ekranu. Po zajęciach wymagających ciągłej rozmowy dobrze na chwilę znaleźć ciszę i zrezygnować z kolejnej wymiany zdań. Jeśli wykład upłynął pod znakiem intensywnego notowania, lepiej nie sięgać od razu po następny tekst. Kilka łyków wody oraz kilka spokojnych oddechów pomagają zwolnić i przygotować się do dalszej części dnia.
Nie trzeba stosować rozbudowanych technik relaksacyjnych. Nawet niewielkie zmiany zmniejszają napięcie przed kolejnym etapem nauki. Przykładowo, przerwa bez telefonu mogą pomóc rozpoznać sygnały płynące z organizmu – zmęczenie, głód albo potrzebę ciszy.
Kilka minut na uporządkowanie dalszej części dnia
Numer następnej sali, termin wykonania pracy i wiadomość od prowadzącego łatwo jest przeoczyć w dniu wypełnionym zajęciami. Krótka przerwa wystarczy, aby sprawdzić najważniejsze informacje bez układania rozbudowanego planu na resztę dnia. Student może wtedy upewnić się, o której odbywają się konsultacje, oraz zapisać zadania czekające na niego po powrocie do domu. Kilka drobnych czynności często wystarcza, aby dalsza część dnia przebiegała spokojniej.
W trakcie dnia często sprawdza się zasada najbliższych trzech godzin. Uwaga skupia się wtedy nie na wszystkich przyszłych obowiązkach, lecz na tym, dokąd trzeba pójść, jakie materiały przydadzą się na następnym bloku i czy jakaś pilna kwestia wymaga działania. Taki przegląd można przygotować w kalendarzu czy w telefonie. Mała organizacja nie powinna zwiększać napięcia. Ma natomiast ograniczyć ryzyko, że ważna informacja lub zadanie zaskoczą studenta w najmniej spodziewanym momencie.
Nauka w trakcie przerwy – kiedy naprawdę pomaga?
Przerwa między wykładem a ćwiczeniami nie wystarczy na przyswojenie całego materiału. Może jednak pomóc uporządkować niewielką jego część. W ciągu dziesięciu lub piętnastu minut student zdąży przypomnieć sobie trzy pojęcia, przejrzeć zestaw fiszek, zapisać kwestie do omówienia z prowadzącym albo własnymi słowami odtworzyć najważniejsze treści z poprzednich zajęć. Taka nauka ma sens, gdy pozostaje krótka i skupiona na jasno określonym celu.
Samo przeglądanie notatek nie daje pewności, że materiał rzeczywiście został zapamiętany. Lepiej odłożyć materiały i spróbować odpowiedzieć na kilka pytań: czego dotyczył wykład, jaki przykład pojawił się podczas omawiania tematu oraz która część nadal sprawia trudność. Nie trzeba traktować braku wyczerpującej odpowiedzi jako porażki. Kilkuminutowa powtórka ma oswoić temat i pomóc wskazać obszary wymagające powtórzenia później. Szczególnie dobrze sprawdza się przed zajęciami praktycznymi wymagającymi wykorzystania wiadomości z wykładu albo konsultacjami, na które warto przyjść z konkretnymi pytaniami.
Co jeść, aby zachować energię na cały dzień zajęć?
Po kilku godzinach spędzonych na uczelni jest coraz trudniej uważnie słuchać, swobodnie rozmawiać i analizować nowe informacje. Kawa może chwilowo zmniejszyć senność, lecz nie zaspokaja głodu, pragnienia ani potrzeby ruchu. Dlatego w studenckich plecakach obok komputera, ładowarki i zeszytów pojawia się jedzenie na różne etapy dnia – owoce, batonik, kabanosy, kanapka, której składnikiem może być kiełbasa krakowska, a niekiedy również pudełko z obiadem.
Nie każdy posiłek zjedzony pomiędzy zajęciami musi spełniać wszystkie zasady opisane w poradnikach żywieniowych. Liczy się przede wszystkim reakcja, zanim głód zacznie utrudniać koncentrację i zwiększać rozdrażnienie. Przy kilkuminutowej przerwie wystarczy mała przekąska. Z kolei dłuższe okienko pozwala na zjedzenie większego posiłku w stołówce. Kolejna filiżanka kawy nie zawsze rozwiązuje problem – czasem stanowi jedynie utrwalony nawyk. Organizm łatwiej odzyskuje równowagę, kiedy student pije wodę, rusza się po długim siedzeniu i znajduje czas na jedzenie bez pośpiechu.
Znajomości, które zaczynają się na korytarzu
Na uczelni wiele relacji rozwija się poza oficjalnym programem zajęć – w holu, w kolejce do automatu lub podczas wspólnej drogi na kolejny wykład. Krótkie przerwy stwarzają naturalną okazję do rozmowy o notatkach, praktykach, kole naukowym, projekcie albo pracy zaliczeniowej. Takie kontakty nie wymagają formalnego przedstawiania się ani świadomego budowania sieci zawodowej. Na początku wystarczy wymiana kilku praktycznych informacji. Później osoby, które wcześniej rozmawiały przez moment na korytarzu, mogą wspólnie przygotowywać się do zaliczeń, realizować projekty i pomagać sobie w trudnych momentach. Taki sposób nawiązania kontaktu sprawdza się również w przypadku studentów, którzy nie czują się pewnie w liczniejszym gronie. Jedna krótka rozmowa z koleżanką lub kolegą z roku może sprawić, że uczelnia przestanie wydawać się całkowicie obcym miejscem.
Codzienne, nawet bardzo krótkie rozmowy mogą wyraźnie wspierać samopoczucie psychiczne studentów. Jak wskazuje raport „Zdrowie psychiczne na polskich uczelniach” opublikowany na gov.pl, wielu studentów mierzy się ze stresem, przeciążeniem i poczuciem osamotnienia. Równocześnie uczelnie stopniowo zwiększają dostęp do wsparcia psychologicznego dla studentów. Nawet krótka rozmowa z osobą z roku może przynieść ulgę i pokazać, że inni również mierzą się z podobnymi trudnościami. Przerwy zyskują dzięki temu wymiar towarzyski, organizacyjny i wspierający dobrostan psychiczny, szczególnie wtedy, gdy student nie izoluje się oraz korzysta z dostępnego wsparcia.
Przerwa bez kolejnej listy zadań
Telefon, wiadomości, praca zdalna i nauka mogą zajmować wszystkie przerwy, zanim student w ogóle zauważy, że nie odpoczywa. Jeśli między jednymi zajęciami a drugimi ciągle komuś odpisuje, scrolluje lub próbuje nadrobić materiał, pozostaje przez cały dzień w trybie wykonywania obowiązków. Przerwa zamienia się wtedy w kolejne, nienazwane zadanie. Telefon łatwo daje złudzenie lekkiego zajęcia, jednak po dziesięciu minutach wzrok jest zmęczony, a umysł nadal nie ma okazji odpocząć.
Nie trzeba całkowicie usuwać mediów społecznościowych ani zawsze zastępować telefonu spacerem. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy każde okienko wygląda identycznie. Zamiast powtarzać ten sam odruch, można rozdzielić różne potrzeby między kolejne przerwy – podczas jednej sprawdzić wiadomości, w następnej trochę się poruszać, później zjeść, a innym razem po prostu usiąść i nie wyznaczać sobie żadnego celu.
Pięć minut, pół godziny czy dłuższe okienko?
Sposób wykorzystania przerwy zależy przede wszystkim od dostępnego czasu. W ciągu pięciu minut student zwykle zdąży dojść do sali, napić się wody, uspokoić oddech oraz upewnić się, że ma wszystkie materiały. Kwadrans pozwala sięgnąć po przekąskę, zamienić kilka zdań ze znajomymi albo szybko powtórzyć materiał. Przy półgodzinnej przerwie można już bez pośpiechu zjeść, zajrzeć do biblioteki, odwiedzić dziekanat lub wyjść na zewnątrz.
Przerwa trwająca godzinę albo dwie daje więcej możliwości, lecz łatwiej ją również zmarnować. Nie trzeba jednak przeznaczać jej w całości na naukę i zadania. Ten czas można podzielić między realizację projektu, pracę w czytelni, zjedzenie obiadu, spacer lub zwykły odpoczynek bez poczucia, że dzień przecieka przez palce. Dobór aktywności powinien uwzględniać kolejne zajęcia. Przed trudnymi zajęciami lepiej zachować siły, a przed mniej wymagającym wykładem można dłużej popracować z materiałem.
Podsumowanie
Kawa, chwila z telefonem, rozmowa ze znajomymi, przekąska, krótki spacer po korytarzu lub szybka powtórka pomagają dobrze wykorzystać czas między zajęciami, jeśli odpowiadają aktualnym potrzebom studenta. Nie trzeba jednak przekształcać każdej przerwy w kolejne zadanie ani szczegółowo planować każdej minuty odpoczynku. Kilka wolnych minut ma przede wszystkim ograniczyć chaos, uspokoić rytm dnia i pozwolić zauważyć zmęczenie, głód lub potrzebę ciszy.
Po intensywnych zajęciach lepszym wyborem będzie krótki reset, natomiast przed ćwiczeniami może pomóc przejrzenie materiałów i szybka powtórka. Wielogodzinny pobyt na uczelni wymaga czasu na jedzenie, a długa praca przy komputerze – oderwania wzroku od ekranu. Nie wymaga to przebudowy całego harmonogramu ani wdrażania rozbudowanych zasad. Pierwszym krokiem jest uznanie przerw za rzeczywistą część studenckiego dnia. Przerwa ograniczona do kawy i scrollowania mija niemal niezauważenie. Jeśli jednak pozwala choć na moment zwolnić, ułatwia odzyskanie sił przed kolejnymi zajęciami.
Źródła:
-
„Polacy online niemal bez przerwy. Tak korzystamy z Internetu” – GUS
-
„Guidelines on physical activity and sedentary behaviour” – WHO
Autor: S.S.

