Na ekranie widać pusty dokument, obok spoczywają starannie posegregowane notatki, a w przeglądarce czeka kilka otwartych kart. Mimo przygotowań pierwsze zdanie wciąż nie przychodzi do głowy. Wielu studentów mierzy się z podobną sytuacją podczas pisania eseju, opracowywania projektu, układania prezentacji albo realizacji pracy zaliczeniowej. W takich chwilach łatwo uwierzyć, że impas przełamie wzmożony wysiłek – następna publikacja, jeszcze jeden artykuł, kolejna filiżanka kawy, dopisany obowiązek oraz dzień wypełniony po brzegi pożytecznymi zajęciami. Student zaczyna wówczas w pośpiechu przechodzić od jednego zadania do następnego. Problem pojawia się wtedy, gdy umysł otrzymuje bez przerwy nowe bodźce. W takich warunkach nie zawsze potrafi sprawnie łączyć fakty, porządkować wiedzę i odnajdywać między informacjami mniej oczywiste zależności.
Nuda nie musi oznaczać lenistwa, bezruchu ani czasu straconego bez żadnego pożytku. Podczas pracy intelektualnej może stanowić odrębną część całego procesu – krótkie wyciszenie, w trakcie którego umysł nie przyjmuje następnej dawki wiadomości. Zebrane wcześniej treści mogą się wówczas uporządkować i stworzyć bardziej czytelny obraz. Nawet kilka minut spędzonych bez nowych materiałów może przynieść rezultat niedostępny po otwarciu następnej strony internetowej. Taka chwila pozwala umysłowi samodzielnie zestawiać fakty, rozwijać skojarzenia oraz formułować pomysły, które podczas ciągłej pogoni za informacjami mogły pozostać niezauważone.
Jak mózg pracuje podczas pozornego bezruchu?
Stan określany jako „nicnierobienie” może przypominać lenistwo. Z perspektywy obserwatora przypomina lenistwo lub krótką bezczynność, jednak w mózgu zachodzi wtedy zmiana sposobu kierowania uwagą. BrainFacts, serwis edukacyjny prowadzony przez Society for Neuroscience, przedstawia sieć stanu domyślnego – Default Mode Network (DMN) – jako system wykazujący większą aktywność podczas odpoczynku. Autorzy opracowania wskazują zarazem, że jej działanie zwykle słabnie podczas wykonywania czynności wymagających skupienia. Przerwa od nauki lub innych obowiązków nabiera zatem odmiennego znaczenia – mózg nie wyłącza się, lecz odsuwa uwagę od celu, który zajmował ją chwilę wcześniej.
W okresie wyciszenia myśli częściej zwracają się ku doświadczeniom wewnętrznym: wspomnieniom, wyobrażeniom, refleksjom na własny temat oraz osobistej historii życia. BrainFacts informuje też o powiązaniach poszczególnych obszarów sieci stanu domyślnego z pamięcią, introspekcją i rozpatrywaniem wydarzeń minionego dnia. Studenci mogą dostrzec ten mechanizm po wykładzie, lekturze, rozmowie albo analizie notatek. Po przyswojeniu dużej liczby informacji umysł nie musi od razu przechodzić do następnego zadania. Przez pewien czas działa poza ścisłym schematem poleceń – przywołuje poznane wcześniej treści, porównuje ich fragmenty, porządkuje zależności i podąża za mniej oczywistymi skojarzeniami.
Nie należy jednak zakładać, że sieć stanu domyślnego wyzwala twórcze myślenie na żądanie, niczym mechanizm uruchamiany jednym wewnętrznym przełącznikiem. Jej aktywność nie ogranicza się również do momentów, w których student pracujący nad projektem siedzi bez ruchu i nie wykonuje żadnej widocznej czynności. Bardziej precyzyjne ujęcie przedstawia DMN jako jeden z elementów wewnętrznego przetwarzania informacji, sprzyjający dostrzeganiu relacji między zagadnieniami pozornie od siebie odległymi. Odpoczynek nie oznacza zatem pustki w pracy umysłu – stanowi inny tryb uwagi, nastawiony na porządkowanie doświadczeń, odtwarzanie treści i szukanie nowych powiązań.
Twórcze myślenie wykracza poza nagłe olśnienie – potrzebuje współpracy różnych trybów umysłu
Kreatywność przedstawia się nieraz za pomocą sceny rodem z filmu. Bohater odsuwa na bok swoje obowiązki, spogląda przez okno, po czym niespodziewanie wpada na znakomity pomysł. Taki obraz łatwo zapada w pamięć, lecz ukazuje zaledwie krótki fragment znacznie bardziej złożonego procesu. Początkowa idea może pojawić się w chwili, gdy uwaga przestaje kurczowo trzymać się jednego celu i swobodniej podąża za skojarzeniami. To jednak dopiero początek drogi. Zanim pomysł przyjmie postać koncepcji biznesowej, projektu, eseju albo planu badań, jego autor musi sprawdzić zgodność pomysłu z przyjętymi założeniami, nadać mu przejrzystą strukturę oraz dopracować poszczególne elementy.
Szersze spojrzenie na ten mechanizm przedstawił zespół pod kierownictwem Rogera E. Beaty’ego. W artykule Default and Executive Network Coupling Supports Creative Idea Production naukowcy wykazali, że podczas powstawania pomysłów aktywność sieci stanu domyślnego nie wystarcza. W proces ten włącza się również sieć kontroli wykonawczej. Twórcza praca przebiega zatem w dwóch przenikających się etapach. Najpierw umysł swobodnie zestawia skojarzenia, następnie sprawdza ich przydatność, wybiera najbardziej obiecujące kierunki i nadaje im bardziej precyzyjną formę. Odpoczynek sam w sobie nie zastąpi nauki ani uważnej pracy nad tekstem. Pomaga przede wszystkim wtedy, gdy mózg otrzymał wcześniej materiał, do którego może powrócić – przeczytaną publikację, zapiski z zajęć, treść rozmowy, wykonane ćwiczenie albo wstępnie sformułowany argument. Swobodny bieg myśli nie oznacza wówczas jałowego zawieszenia. Umysł dysponuje określonym tropem i może rozwijać go bez nieprzerwanego kierowania uwagi na jeden punkt.
Skupienie dostarcza treści potrzebnych do dalszej pracy. Luźniejsza uwaga pozwala zestawić je w nowy sposób, natomiast ponowne skupienie na zadaniu pomaga odrzucić przypadkowe skojarzenia i zachować te, które można rzeczywiście wykorzystać. Nuda nie stoi zatem w sprzeczności z dyscypliną. Tworzy jeden z etapów drogi, którą pomysł przechodzi od pierwszego przeczucia do przemyślanej i dopracowanej formy.
Dlaczego przewijanie treści nie jest prawdziwą nudą?
Kilka minut spędzonych na Instagramie albo TikToku może sprawiać wrażenie niezobowiązującego odpoczynku dla umysłu. Krótkie materiały szybko przyciągają wzrok, dostarczają rozrywki, rozbudzają zainteresowanie, a niekiedy podsuwają nowe pomysły. Z punktu widzenia uwagi mózg wciąż pozostaje jednak zajęty odbieraniem następnych sygnałów. Rozpoznaje obrazy, czyta podpisy, śledzi komentarze, interpretuje dźwięki, a po kilku sekundach styka się z kolejną porcją treści. Tematy zmieniają się błyskawicznie, lecz napływ informacji ani na chwilę nie ustaje. Zamiast stron zeszytu pojawiają się rolki, miejsce artykułu przejmują wiadomości, natomiast projekt schodzi na dalszy plan pod naporem powiadomień, reakcji użytkowników i nowych nagrań.
Odejście od nauki nie zawsze przynosi więc uwadze rzeczywiste wytchnienie. Po kilku minutach przeglądania mediów społecznościowych umysł zwykle nie osiąga ciszy ani pustki. Pozostaje w nim świeży zbiór obrazów, wypowiedzi, melodii, ocen, emocji oraz silnie kontrastujących przekazów. Taka mieszanina nadal domaga się rozpoznania i uporządkowania. Dla narodzin twórczych idei liczy się zatem coś więcej niż chwilowe odsunięcie książki, notatek lub projektu. Równie ważna jest chwila bez kolejnego strumienia danych – czas, w którym uwaga nie musi reagować na nowe obrazy, słowa i dźwięki, a wcześniejsze treści mogą spokojniej układać się w pamięci.
Krótka chwila nudy w planie studenta
Nuda, która sprzyja powstawaniu pomysłów, nie oznacza nieruchomego siedzenia ani wpatrywania się przez długi czas w pustą ścianę. Chodzi raczej o krótkie wytchnienie od strumienia bodźców – bez apatii, nadmiernego zmęczenia i paraliżującego napięcia. Najłatwiej o taki stan podczas prostej, znajomej czynności, która zajmuje ciało, lecz nie zmusza uwagi do odbierania następnych wiadomości. W codziennym rozkładzie studenta można znaleźć wiele podobnych przerw – po zakończonej nauce, podczas drogi, między zajęciami oraz przy zwyczajnych obowiązkach domowych.
Aktywność fizyczna
Ruch może stworzyć dogodne warunki do odpoczynku od informacyjnego zgiełku. Spacer przez teren uczelni, pieszy powrót do domu, lekki bieg bez podcastu, spokojna jazda rowerem po znanej okolicy, pływanie, joga, rozciąganie, spacer z psem lub praca w ogrodzie angażują mięśnie, a zarazem pozostawiają myślom więcej swobody. Podczas wyprawy rowerowej z młodszym rodzeństwem należy wcześniej przyjrzeć się trasie, sprawdzić stan jednośladów oraz upewnić się, że dziecięce kaski rowerowe dla dzieci dobrze leżą na głowie. Najwięcej przestrzeni dla umysłu daje ruch pozbawiony presji wyniku. Gdy każda przejażdżka albo seria ćwiczeń zamienia się w rywalizacja z własnym poprzednim wynikiem, odpoczynek ustępuje miejsca kolejnemu zadaniu.
Domowe czynności zajmujące ręce
Podobną rolę mogą odgrywać spokojne i powtarzalne prace: zmywanie naczyń, składanie ubrań, porządkowanie kuchennego blatu, prysznic po trudnym dniu czy układanie studenckich zapisków według tematów i terminów. Z pozoru niewiele łączy je z nauką lub twórczym wysiłkiem. Nie wymagają jednak natychmiastowej odpowiedzi na następne polecenie, dlatego myśli mogą na chwilę uwolnić się od ścisłego toku zadania. W takiej ciszy student może połączyć fragment wykładu ze zdaniem zapamiętanym z książki, spostrzeżenie z zajęć może skojarzyć się z wcześniejszą rozmową. Z tych pozornie odległych elementów niekiedy wyłania się świeże ujęcie tematu, argument do eseju albo kierunek dalszej pracy nad projektem. Przy biurku, wśród otwartych materiałów i narastającej presji, podobne połączenie mogłoby pozostać niezauważone.
Przejścia między kolejnymi zadaniami
Osobną grupę tworzą krótkie odcinki dnia, które łatwo wypełnić telefonem i natychmiast o nich zapomnieć. Kilka minut po wykładzie, droga z sali do czytelni, czekanie na tramwaj, podróż pociągiem, posiłek bez ekranu lub chwila po zamknięciu komputera mogą wydawać się zbyt krótkie, żeby nazwać je odpoczynkiem. Choć trwają krótko, dają uwadze możliwość spokojnego wyjścia z jednego zadania przed rozpoczęciem następnego.
Po opuszczeniu sali student może najpierw przypomnieć sobie zdanie z lektury, następnie zestawić je z przykładem omawianym podczas ćwiczeń, a chwilę później znaleźć pomysł na początek nowego akapitu. Siła takich przerw bierze się z ich zwyczajnego charakteru. Nie wymagają osobnego miejsca w kalendarzu ani rozbudowanych przygotowań. Są obecne w codziennym rytmie uczelni i domu. Wystarczy nie zapełniać ich natychmiast wiadomościami, nagraniami oraz powiadomieniami. Dzięki temu treści poznane na zajęciach mogą jeszcze przez kilka minut układać się w pamięci i tworzyć mniej oczywiste powiązania.
Smartfon pod nadzorem – mniej automatycznych gestów, więcej chwil ciszy
Dla wielu osób telefon przestał pełnić funkcję urządzenia używanego wyłącznie w określonej sytuacji. Niemal stale pozostaje w zasięgu ręki – zapewnia rozrywkę, kontakt z innymi, dostęp do informacji oraz natychmiastową ucieczkę przed znużeniem. Z czasem sięganie po ekran staje się pierwszą reakcją na każdą krótką pauzę. Wystarczy moment ciszy po opuszczeniu sali wykładowej albo kilka minut spędzonych w kolejce, a człowiek niemal automatycznie sięga po smartfon.
W ten sposób urządzenie wypełnia także krótkie odcinki dnia, podczas których mogłaby pojawić się zwyczajna nuda. Odzyskanie części tych chwil nie wymaga radykalnej zmiany cyfrowych przyzwyczajeń. Niewielkie utrudnienia mogą okazać się skuteczniejsze niż surowe zakazy, ponieważ tworzą kilkusekundową przerwę. Tyle nieraz wystarcza, żeby zauważyć własny odruch i świadomie zdecydować o następnym ruchu:
-
umieszczenie telefonu na dnie plecaka, pozostawienie go poza zasięgiem dłoni podczas czytania albo wsunięcie do torby na czas lunchu;
-
włączenie funkcji „nie przeszkadzać” lub trybu skupienia – powiadomienia przestają odrywać uwagę, natomiast wybrane osoby nadal mogą się dodzwonić;
-
ustawienie czasowego ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych podczas nauki, pisania tekstu lub krótkiego odpoczynku po zajęciach.
Smartfon nie musi całkowicie zniknąć z codziennego życia. Sens podobnych zmian polega raczej na tym, żeby przestał stanowić najłatwiejszą odpowiedź na każdą wolną chwilę. Szczególnie dobrze pokazuje to aktywność fizyczna. Podczas biegu, treningu w domu, ćwiczeń na siłowni albo jazdy rowerem telefon może pełnić konkretne funkcje – wskazywać trasę, mierzyć czas, odtwarzać instrukcje trenera lub umożliwiać kontakt z bliskimi. W tej sytuacji pozostawienie urządzenia w pokoju albo ukrycie go głęboko w plecaku nie zawsze okazuje się praktyczne.
Jak płynnie wrócić do zadania po odpoczynku?
Dla części osób największą trudnością nie okazuje się sama przerwa, lecz ponowne podjęcie przerwanego wątku. Kiedy praca zaczyna nabierać tempa, odejście od biurka i opuszczenie stanowiska może budzić wyraźną niechęć. Pojawia się wtedy obawa, że kilka minut odpoczynku wybije z rytmu, osłabi skupienie i zmusi do odtwarzania całego toku pracy. Tego rodzaju niepokój można ograniczyć, pozostawiając przed odejściem wyraźną wskazówkę, która po powrocie poprowadzi ku następnej czynności.
Nie trzeba sporządzać rozbudowanego planu ani rozpisywać wszystkich kolejnych etapów. Krótka wiadomość skierowana do samego siebie wystarczy, żeby od razu przypomnieć sobie, od czego kontynuować pracę. Może to być jedno zdanie, konkretne pytanie lub polecenie odnoszące się do niedokończonego fragmentu: „dodaj przykład do drugiego argumentu”, „sprawdź źródło przy części poświęconej pamięci”, „wróć do slajdu zawierającego wnioski”. Taki zapis pozwala ominąć mozolne odtwarzanie całego rozumowania i zmniejsza wrażenie, że pracę trzeba zaczynać od pustej kartki. Pozostałe części toku rozumowania zwykle wracają do pamięci już po wykonaniu pierwszej czynności.
Dobry efekt przynosi także spokojne wejście w zadanie. Po spacerze, prysznicu lub kilku minutach ciszy nie trzeba wymagać od siebie pełnego skupienia natychmiast po zajęciu miejsca przy biurku. Lepiej zacząć od prostego kroku: przeczytać ostatni akapit, poprawić jedno zdanie, otworzyć zapiski albo zanotować myśl, która pojawiła się podczas odpoczynku. W pierwszych minutach nie trzeba od razu zwiększać tempa pracy. Ich zadaniem jest ponowne oswojenie materiału i przywrócenie kontaktu z poruszanym zagadnieniem.
Przerwa potraktowana w ten sposób nie dzieli pracy na dwa oderwane od siebie odcinki. Najpierw pozwala odejść od zbyt wąskiego toku myślenia, następnie pozwala spojrzeć na temat z innej strony. Po powrocie można ocenić nową obserwację, rozwinąć ją, sprawdzić jej trafność i wykorzystać podczas dalszej pracy.
Spokojniejszy rytm otwiera przestrzeń dla nowych idei
Twórcza praca na studiach nie wymaga porzucenia ambicji, planu ani regularnego wysiłku. Trzeba jednak zaakceptować, że chwila bez widocznego rezultatu nie zawsze oznacza stratę czasu. Umysł korzysta z książek, artykułów, notatek, rozmów, szkiców i rzetelnych źródeł. Potrzebuje również krótkich okresów bez presji wyniku, podczas których zebrane informacje nie muszą natychmiast tworzyć gotowej odpowiedzi.
Rytm pozostaje prosty: student najpierw skupia się na temacie i gromadzi materiał, później odkłada zadanie i nie dostarcza sobie kolejnych bodźców, a następnie spokojnie wraca do pracy. Nie chodzi o nagłe olśnienie, lecz o moment, w którym myśli tworzą mniej oczywiste połączenia między pytaniami, argumentami i zapiskami. Nuda nie zawsze jednak pomaga. Jeśli przerwa wzmacnia stres, zmęczenie lub poczucie winy, lepszym rozwiązaniem może okazać się sen, rozmowa z zaufaną osobą, zapisanie następnego kroku albo zmniejszenie zakresu zadania. Pauza powinna przynosić myślom swobodę, zamiast zwiększać napięcie.
Źródła:
-
Rest: The Default Mode Network – BrainFacts
-
Default and Executive Network Coupling Supports Creative Idea Production – R.E. Beaty, M. Benedek, S.B. Kaufman, P.J. Silvia
-
Benefits of Mind Wandering for Learning in School Through Its Positive Effects on Creativity – C. Gericke, A. Soemer, U. Schiefele
-
Inspired by distraction: mind wandering facilitates creative incubation – B. Baird, J. Smallwood, M.D. Mrazek i in.
-
Give Your Ideas Some Legs: The Positive Effect of Walking on Creative Thinking – M. Oppezzo, D. L. Schwartz
-
Physical Activity Boosts Brain Health – Centers for Disease Control and Prevention (CDC)
-
Czym jest cyfrowa higiena? – Ministerstwo Cyfryzacji
Autor: W.S.
Artykuł powstał we współpracy z partnerem serwisu.

